top of page

"Onboarding pracowników. Aby początek nie był końcem" - [RECENZJA]

"Wszyscy mają Maję... Mam i ja!" Zaczniemy od tej oto przeróbki hasła reklamowego gumy mamba, które pamiętam z dzieciństwa. Trafnie oddaje ono liczbę publikacji środowiska HR'owego, które zalały LinkedIn oraz Instagram w ostatnich miesiącach. Z reguły były to zdjęcia książki lub z książką okraszone podpisem czytam albo warto przeczytać i na tym się kończyło. Nie byłabym sobą, gdybym nie powiedziała "Sprawdzam!" i nie podzieliła się z Wami moją szczegółową recenzją. Jeśli jesteście ciekawi, co znaleźć można w środku i jakie są moje wrażenia, to zapraszam do czytania!


Przypomnę Wam tylko strukturę, w ramach której opowiadam, co znaleźć można w poszczególnych książkach.


  1. Sprawdzimy, co o książce napisał wydawca.

  2. Potem zaczniemy od przeglądu tematów poruszonych w książce i spisu treści.

  3. Następnie przejdziemy przez grupę docelową, czyli opisu kto z przeczytania książki może najbardziej skorzystać.

  4. W kolejnym kroku skupimy się na tym, co ja z książki wynoszę dla siebie, czyli gdzie trafiły moje papierowe zakładki i jak zamierzam tę wiedzę wykorzystać w praktyce.

  5. Na koniec napiszę, z czym się nie zgadzam.

THE POINT OF VIEW [Co o książce pisze wydawca]  "To pierwsza tak kompletna na polskim rynku książka poświęcona pierwszym miesiącom pracownika w nowym miejscu pracy. Czytelnik znajdzie w niej garść teorii, przykłady procesów onboardingowych z kilkunastu firm, m.in. Biedronki, Toyoty Manufacturing Polska, Leroy Merlin Polska, Boldare, Future Processing, CD Projekt czy Traffit oraz zestaw ćwiczeń, które pomogą mu zbudować od podstaw lub wprowadzić zmiany w procesie wdrożeniowym w jego firmie czy zespole. (...)." (Źródło: okładka książki) Pozostały tekst okładkowy nie dotyczy książki samej sobie, a raczej poświęcony jest tematyce onboardingu w organizacjach. Tu trudno nie zgodzić się z opisem, bo zdecydowanie jest to pierwsza w Polsce książka dedykowana temu właśnie tematowi. Do tej pory o onboardingu można było uczyć się głównie w źródłach od Gamfi albo w poszczególnych rozdziałach innych książek związanych z HR. Jest też tak, jak opisuje wydawca (a jest nim sama autorka książki), że znajdziemy w niej po trochę teorii, przykładów i ćwiczeń. Nie zapoznamy się natomiast z przykładami procesów onboardingowych, ale raczej z wybranymi przez autorkę ich elementami. Trafne jest też z mojej perspektywy sformułowanie o tym, że zawarte w książce treści mogą pomóc zbudować od nowa lub zmienić wdrożenie. I tu kwintesencją jest właśnie wyrażenie "mogą pomóc", bo książka może być raczej źródłem różnych luźnych inspiracji niż konkretną i szczegółową instrukcją, jak to zrobić. TEMATYKA I SPIS TREŚCI [Czego dotyczy książka? Co dokładnie w niej znajdziemy?]

Książka w całości poświęcona jest procesowi onboardingu. Każdy z rozdziałów opisuje poszczególne ważne w nim elementy. Chociaż ich opis zaszyty jest gdzieś pomiędzy zamieszczone w formie reportażowej przykłady onboardingu w wybranych organizacjach i ćwiczenia. Te "mini reportaże" o onboardingu w poszczególnych firmach nadają książce strukturę. Powoduje to, że zamieszczony w publikacji spis treści, stosunkowo mało oddaje najważniejsze poruszane w książce tematy.

USATYSFAKCJONOWANY CZYTELNIK [Dla kogo jest ta książka?] Na pewno skorzystają z niej osoby, które:

  • zaczynają swoją przygodę z onboardingiem czy HR;

  • szukają inspiracji do wdrażania zmian w onboardingu;

  • będą zawodowo tworzyć lub reorganizować proces onboardingu w organizacji, ale raczej w celu poszerzenia horyzontów niż konkretnego całościowego narzędziownika.

Myślę też, że we fragmentach mogłyby skorzystać z książki także przedstawiciele różnych innych grup zajmujących się onboardingiem jak na przykład managerowie czy osoby pełniące rolę buddiego.

SPOT ON [Na co warto zwrócić szczególną uwagę?]

Dla mnie najbardziej inspirujący był rozdział pod nazwą: "Ten w którym tworzymy proces wdrożenia od nowa". Zawiera najwięcej praktycznych insightów (w tym historię zmiany onboardingu w firmie CD PROJEKT. Opisuje między innymi, jak wygląda audyt onboardingu, jak stworzyć mapę podróży onboardingowej, zawiera wskazówki o tym, co można zautomatyzować i jak onboarding mierzyć. (Znajdziecie go na stronach 136 - 173). Kolejna bardzo wartościowa warstwa książki to przykłady działań onboardingowych z różnych firm na polskim rynku pracy. Uważam, że zebranie ich w jednym miejscu to zarówno świetny pomysł jak i materiał edukacyjny. (One porozrzucane są na przestrzeni całej książki, nie dam rady podać Wam sensownego przedziału stron).

Do tej pory nieznany był mi model 6C, którego autorką Tayla N. Bauer. Pozwala on spojrzeć szeroko na proces onboardingu i dzięki hasłom: Culture, Connection, Clarification, Complience, Confidence i Checkback rozłożyć onboarding na czynniki pierwsze. Dzięki książce sprawdziłam już publikacje i twórczość tej autorki, która jest przede wszystkim naukowczynią. Planuję przyjrzeć się bliżej jej materiałom i inspiracjom. (Strony 26 - 32). W treści znajdziemy między innymi badanie przeprowadzone już ponad dekadę temu w firmie Viper w Indiach. Testowano tam na grupie ponad 600 pracowników 3 różne scenariusze onbordingowe:

  • pierwszy skupiał się na wzmacnianiu pracownika jako jednostki - zawierał krótką prezentację, na bazie której każda z nowych osób wykonywałą ćwiczenie indywidualne, by potem w grupach wypracowywać wspólne rozwiązania i przedstawić je osobom z dłuższym stażem w firmie, a takży uczestnik otrzymywał firmową koszulkę w nagrodę;

  • drugi na przedstawieniu organizacji przez osobę z wewnątrz połączoną z dyskusją w grupach, a na koniec każdy uczestnik otrzymywał firmową koszulkę w nagrodę;

  • trzeci scenariusz był taki jak wcześniej i zakladał wysłuchanie wykładów na temat organizacji.

Raczej nie będzie dla nas niespodzianką fakt, że bardziej aktywne formy przynosiły lepsze rezultaty. Co do natomiast jest ciekawe, to 70% spadek rotacji w grupie, która pracowała na scenariuszu pierwszym - wzmacniającym pracownika jako jednostkę (Strony 30-31). Podrozdział "Adaptacja, socjalizacja, onboarding" przyniósł mi nowość w postaci pojęcia socjalizacja organizacyjna (organizational socialization), które bywa używanie wymiennie z terminem onboarding. Bywa również taktowanie rozłącznie (wtedy onboarding jest terminem węższym i częścią socializacji organizacyjnej). (Strony: 23 - 25). Przykład "nieśmiertelnika", który funkcjonuje w firmie Northmill jako prezent dla pracownika, na zakończenie onboardingu a zarazem okresu próbnego. Jest to dożywotnia karta z zaproszeniem do organizacji. Dla mnie byłoby to lepszy prezent offboardingowy, ale zdecydowanie jest to jeden z najbardziej inspirujących w całej książce przykładów (Strony 102-103). W książce jest naprawdę tona inspiracji i szeroki przegląd tematów. Dodatkowo jest to pierwsza w książka w Polsce na temat wdrażania pracowników do organizacji. To zdecydowanie jej mocne strony i argumenty, które przemawiają za tym, by ją przeczytać. MAŁA DYSKUSJA - Z czym się nie zgadzam? To najbardziej chaotyczna książka, jaką czytałam w moim życiu! Bardzo trudno było odnaleźć się w strukturze poszczególnych rozdziałów i podrozdziałów. Wygląda to mniej więcej tak: cześć reportażowa nagle zostaje przerwana na ćwiczenie, następnie pojawia się część teoretyczna, a potem rytuał pod nazwą "babeczka na powitanie", potem znowu wracamy do części reportażowej, a w międzyczasie znów pojawia się trochę teorii... Wszystkie te elementy są wartościowe i potrzebne, ale czy w takiej właśnie kolejności?


To będzie bardzo subiektywne, ale kolejna rzecz, która mi mocno przeszkadzała w odbiorze, to podwójne (nienaturalnie długie) wcięcie przy początku każdego z akapitów. Następnym minusem jest forma reportażowa w książce specjalistycznej. Z mojej perspektywy powoduje ona, że poszczególne tematy nie są poruszane wystarczająco dogłębnie. Zadecydowanie wolałabym przeczytać je w formie case studies. Szczególnie że to właśnie one są jednymi z najciekawszych w książce i unikalnych na polskim rynku treści. Opowiadając o badaniu przeprowadzonym w firmie Wiper (o którym pisałam wyżej), autorka niestety nie podała żadnego źródła. Próbowałam znaleźć je dla siebie i dla Was sama, ale Google niestety nie dał rady pomóc. Nie mamy więc żadnych danych o wiarygodności tego badania ani jego skali. Co zdecydowanie na ten moment obniża jego wiarygodność. (Strony 30-31).

Podrozdział o onboardingu osób neuroróżnorodnych jest mocno kontrowersyjny i momentami również tendencyjny. Z co najmniej kilku powodów:

  • Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że onboarding dla osób nauroatypowych to pieśń przyszłości. To raczej nasza teraźniejszość, bo szacuje się, że około 20% społeczeństwa to osoby neuroatypowe. One już teraz pracują w Waszych organizacjach, czasami nie są nawet swojej neuroatypowości w ogóle świadome. Możemy więc albo o ich potrzeby odpowiadać, szukając przy tym jednocześnie ich pełnej efektywności i zatrzymując ich wraz z ich często wyjątkowymi talentami w organizacjach, albo tracić ten potencjał.

  • Podrozdział jest pełen generalizacji i uogólnień. To nie jest tak, jak sugeruje książka, że osoby neuroatypowe "w większości mają problemy z koncentracją uwagi" - to cecha charakterystyczna dla osób z ADHD (a nie całej grupy osób neuroróżnorodnych). Sądzę też, że wiele osób ze specjalnymi potrzebami w zakresie funkcjonowania, w pracy będzie wolało współtworzyć swój onboarding niż iść punkt po punkcie według szczegółowego programu. Ogólnie grupa osób neuroróżnordnych jest bardzo różnorodna sama w sobie, a co za tym idzie poszczególni jej przedstawiciele i ich potrzeby będą się od siebie różnić.

  • Dostosowanie onboardingu do osoby neuroatypowych, to swoje rodzaju projektowanie uniwersalne, które może ulatwiać życie także osobom neurotypowym. Natomiast sugerowane w książce zaproszenie osoby neuroatypowej na spotkanie podczas onboardingu, nie spełnia kryteriów opiekowania potrzeb osób nauroatypowych.

Doceniam chęć autorki, żeby pokazać szerzej w HRowym świecie onboardingowe potrzeby osób neuroatypowych, ale w takim wydaniu może przynieść to z mojej perspektywy więcej szkody niż pożytku. Na koniec chciałam dodać, że komentuję ten podrozdział sama będąc osobą neuroatypową. (Strony: 178 - 182). W książce brakuje mi przede wszystkim klarownego przejścia przez cały proces onboardingu krok po kroku. Tą rolę chyba miały pełnić zawarte w niej ćwiczenia. Jednak ich fragmentaryczność i struktura książki to uniemożliwiły i czytelnik zostaje bez takiego obrazu z lotu ptaka albo z drona. Chciałabym poczytać w niej także więcej o przytaczanych w poszczególnych rozdziałach aspektach teoretycznych onboardingu. Książka jest tak praktyczna, że aż momentami przez to swoją praktyczność gubi. A czasami to właśnie dobra teoria jest tym, co najpraktyczniejsze!

  • Czy żałuję, że przeczytałam książkę?

  • Czy książka wyczerpała wiedzę na temat onboardingu?

  • Czy książka wolna jest od błędów?

Moja odpowiedź na te pytania to 3 razy NIE! Ale to jest właśnie z mojej perspektywy kwintesencja tego, jak tę książkę trzeba czytać:

  • Po pierwsze krytycznie. Zastanawiając się nad wiarygodnością treści i czasami podważając zawarte w niej materiały.

  • Po drugie z otwartą głową. Dostajemy mnóstwo inspiracji, które wymagają ułożenia w głowie i przemyśleń.

  • Po trzecie nie kopiując rozwiązań. Raczej inspirując się przykładami i wskazówkami oraz dopasowując je do potrzeb naszej organizacji.


Jeśli chcesz być na bieżąco z publikacjami na blogu, a taka forma zdobywania wiedzy przypadła Ci do gustu, będzie mi bardzo miło jeśli:



Powiązane posty

Zobacz wszystkie

Kommentare


Die Kommentarfunktion wurde abgeschaltet.
bottom of page